Strona nadal pozostaje w budowie...

Nagłówki RSS pozostają aktualizowane bez zmian: RSS :)
Zmianie jednak ulegnie ich prowadzenie. Od teraz w głównym pliku RSS będzie tylko 10 ostatnich wpisów ze strony - to pozwoli zmniejszyć rozmiar pliku, a także przyspieszy odbiór wiadomości ze strony.
Dla tych, co będą chcieli odebrać wszystkie wiadomości od początku istnienia tej strony, będzie dostępny osobny kanał: pełny RSS. :)

Przede wszystkim zapraszam na mojego BandCampa: Magnetic-Fox

Oczywiście zapraszam wciąż na mojego (już nieaktualizowanego) SoundClouda: Magnetic-Fox


Aktualności


Nowy kawałek: Walking In The MoonlightLink do utworu

Siema, siema! 🦊 😃

Widzę, że znowu nie chciało mi się zbyt szybko zaktualizować tej mojej strony. ;-)
Właściwie to powinienem Was za to przeprosić - wypadałoby, żebym robił to znacznie szybciej po wrzuceniu nowego kawałka.
Ech, wszystko przez to, że ciągle mam tą swoją stronkę w czystym HTML-u. Naprawdę ciężko się to aktualizuje.
Niemniej ostatnio już na poważnie jest pomysł z przepisaniem jej do PHP (oczywiście wraz z poważną zmianą szaty graficznej, żeby nie było, bo w tej wersji czyste przepisanie tej strony na PHP to tak naprawdę jakieś przysłowiowe pięć minut).

No ale dobra, wypadałoby chyba popisać o kawałku trochę, co nie? ;-)

Powiem tak: Loune, Loune i jeszcze raz Loune. :-D
Ta wspaniała postać narysowana przez RinRinWolfa zainspirowała mnie ostatnio niesamowicie. :-)
Zresztą, w ogóle kocham styl rysowniczy tego artysty - jest naprawdę niesamowity.
Szczerze mówiąc to polecam Wam sprawdzić - najłatwiej oczywiście na Instagramie, gdzie opublikował wiele swoich wspaniałych prac. :-)

Ale oczywiście to nie wszystko. Ostatnio w połowie sierpnia postanowiłem wrócić do używania peceta i tym samym na nowo zająłem się moim Dellem, którego mam od marca 2017 roku.
No i oczywiście nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że ostatnio wpadłem na pomysł, żeby sobie na nim na nowo, jak kiedyś, postawić emulator MiniMooga i może coś trochę pobrzdąkać dla przyjemności, po staremu.
Z kolei w piątek wieczorem wreszcie znalazłem na to chwilę i tak zrobiłem.

Zacząłem brzdąkać i...
...w myślach ciągle miałem wspaniałe obrazy RinRinWolfa z Instagrama z 29 czerwca i 10 sierpnia (kocham ten styl. :-) )...
...i w związku z tym wszystkim powstał ten mój najnowszy kawałek, do którego posłuchania najserdeczniej Was zapraszam. :-)

I tak już chyba dosyć mocno się rozgadałem i chyba zaczynam trochę przynudzać, co? :-D
Lecę, czas już na mnie na dziś. ;-)

Trzymajcie się!
Magnetic-Fox.
 Zobacz więcej


Nowy kawałek: Rainy DreamsLink do utworu

Siema, siema! 🦊 😃

Trochę późno, ale przychodzę z czymś nowym. ;-)
Tym razem coś zmontowanego w ramach żartu w niecałe trzy godziny w programie eJay Techno 2, którego używam ciągle od 2004 roku. :-)

Miłego wieczoru!
Magnetic-Fox.
 Zobacz więcej


Sześć lat odkąd jestem Magnetic-Foksem!

Jupiiii!! Dzisiaj mija sześć lat odkąd jestem Magnetic-Foksem. 🦊 😃 Jak ten czas szybko leci.

Gdy 7 lipca 2016 roku wpadłem na ten pomysł, w życiu nie sądziłem, że będę go utrzymywał aż tyle czasu. Ba! Nawet nie sądziłem, że zacznę tej nazwy realnie używać, bo oswoiłem się z tym pomysłem tak naprawdę dopiero pod koniec lipca 2016 roku. :-D Co prawda te sześć lat to nie na przykład dwadzieścia, niemniej i tak mam wrażenie, że minęła już cała wieczność. ;-) No i, jakby nie patrzeć, przez cały ten czas dosyć dużo się działo, bo przynajmniej dwa razy zmieniałem wiodącą technologię, jakiej używam do produkcji mojej muzyki.

W lipcu 2016 pisałem wyłącznie tradycyjne moduły muzyczne opierające się na samplach.
W grudniu 2016 w zasadzie całkowicie przesiadłem się na emulator MiniMooga.
Z kolei w grudniu 2020 roku przesiadłem się na GarageBanda i od kwietnia 2021 roku już nie napisałem więcej żadnego kawałka na emulator Mooga.

Sporo się dzieje. Ciekawe co tam jeszcze przyniesie przyszłość. Obawiam się, że teraz już będę miał znacznie mniej czasu na tworzenie czegokolwiek nowego. Niestety poważne obowiązki wzywają, które raczej nie będą szły w parze z czasem potrzebnym na skomponowanie i wyprodukowanie czegokolwiek (tak, wbrew pozorom potrzeba na to OGROMNEJ ilości czasu, nawet jeżeli wszyscy naokoło robią to lepiej ;-) ). Mam tylko nadzieję, że przez brak czasu nie będę zmuszony tego projektu całkowicie ubić, bo byłoby mi po prostu bardzo szkoda - cóż, trzymajcie kciuki. :-)

No i to tyle. Tym razem nie będzie nowego kawałka, ani tym bardziej albumu. Plany oczywiście dalej są i w wolnej chwili kontynuuję tworzenie materiału, ale na wydanie trzeba będzie jeszcze chwilę (raczej dłuższą) zaczekać. Mam nadzieję, że będzie warto. :-)

Tymczasem na dziś się żegnam i idę poświętować, tradycyjnym już, kubkiem kawy. Niestety nie karmelowej z tamtych lat (bo przestali ją niestety produkować), ale na szczęście mam jeszcze krówki od Wawela (jedyne słuszne, moim zdaniem), także będzie można sobie "poemulować" taką kawkę. :-D

Trzymajcie się!
Magnetic-Fox.
 Zobacz więcej


Nowy kawałek: Dreaming of JapanLink do utworu

Siema! 🦊 😃

No i kolejna wrzutka na BandCampa. ;-) Tym razem kawałek, który w zasadzie powinien być stroną B singla z Going Crazy Tonight ;-).

Powstaje pytanie dlaczego tak to określam? Otóż dzisiaj był dobry dzień na to, żeby ogłosić, że pracuję nad nowym albumem od grudnia 2021 roku. Tak, trochę długo, a końca kompletnie nie widać, ale mam nadzieję, że kiedyś tam ten album będę mógł pokazać cały.
Na ten moment sporo utworów jest w bardzo początkowej fazie (to trochę lepsze dema) - nie mam niestety aż tak dużo czasu na to, w przeciwieństwie do Another Dimensions w 2020 roku (tak, bo materiał na tamten album powstawał aż od lipca 2020 roku). Trochę niestety mam ostatnio na głowie.
No ale mam nadzieję, że kogoś (nie wiem tylko kogo, bo kto na tą stronę realnie zagląda) ta informacja jakkolwiek uszczęśliwi. Ja zaś mam nadzieję wyrobić się z premierą do końca roku. Nie planuję się spieszyć - chciałbym, żeby powstał naprawdę dobry kawałek muzyki.

Dobra, dość już o albumie (którego i tak na razie jeszcze nie ma ;-) ), pogadajmy trochę o najnowszym kawałku.
Utwór ten zacząłem pisać 31 maja po tym jak zainspirowała mnie niesamowita figurka Legoshiego, którą Paru Itagaki pokazała na swoim Instagramie 16 września 2021 roku. Akurat w nocy (jeszcze zanim zacząłem pisać ten kawałek) odkryłem jej Instagrama, którego z radością zacząłem obserwować. :-)
Początkowo kawałek ten miał być tylko nową wersją Dream Symphony z 2019 znanego z mojego SoundClouda, ale w międzyczasie zacząłem eksperymentować i powstało coś zupełnie nowego. I fajnie zresztą. ;-)
Moim zdaniem powstał znacznie ciekawszy utwór, bardziej rozbudowany, klimatyczny, no i w pewnym sensie o Legoshim - uwielbiam tą postać. ;-)
No, a tak naprawdę to utwór ten jest o tym, że chciałbym kiedyś odwiedzić Japonię. Niesamowite jest to miejsce - chciałbym je kiedyś zobaczyć. :-)
Wracając do kawałka, miałem w głowie muzykę Jazzcata podczas komponowania tego kawałka - chciałem spróbować chociaż się zbliżyć do jego niesamowitego stylu, ale chyba znowu nie wyszło. :-D
W sumie to ciekawe co sam Jazzcat powie o tym numerze po jego posłuchaniu.

No nic, dość już tych przemyśleń. ;-)
Czas jeszcze na małą bekę z okładki. Tak naprawdę to chciałem, żeby wyglądała ona kompletnie inaczej. Podczas produkowania perkusji wyobraziłem sobie jezioro nocą, w którym odbijałby się księżyc. Niekoniecznie w pełni, ale w ogóle. Dosyć ciemna sceneria, ale naprawdę klimatyczna. Względnie bardzo późny wieczór.
No, tylko sęk w tym, że nie miałem w swoim archiwum żadnego adekwatnego zdjęcia. ;-) No i w ten sposób zdjęcie, które zrobiłem w marcu w Licheniu w ciekawy sposób zastąpiło mój oryginalny pomysł. ;-)

Dobra, jak ktokolwiek ten tekst przeczytał i dobrnął do tego miejsca - niech mi jakoś da znać. Ot, ciekawy w sumie jestem, czy ta strona jeszcze w ogóle żyje, czy już nikt kompletnie tu nie zagląda. Mam w planach (tylko jeszcze nie wiem kiedy) przebudowę tej witrynki. Muszę jednak najpierw załatwić sobie PHP na moim hostingu. ;-) Może niedługo się tym zajmę? Zobaczymy.
Jeśli tak samo jak ja uwielbiacie Beastars - tym bardziej się odezwijcie. :-) Szczerze kocham tą historię i nie mogę się już doczekać kolejnych tomów. ;-)

Dobra, bo i tak już rozgadałem się za bardzo. :-P
Miłego wieczoru i wpadnijcie posłuchać, jak macie ochotę. ;-)
Jak coś to da się ściągnąć za darmo, ale jeśli macie ochotę to serdecznie zapraszam do jakiejś skromnej formy wsparcia.

Magnetic-Fox.
 Zobacz więcej


Nowy kawałek: Going Crazy Tonight ;-)Link do utworu

Siema! 🦊 😃

W końcu wrzutka na BandCampa. Kawałek z Retronizacji, który zajął pierwsze miejsce w ramach Streaming Music Compo!

Dobra, nie chciało mi się wczoraj wrzucić tego newsa na moją stronę, bo jestem pieprzonym leniem. :-P

Wpadać, słuchać, ściągać (da się za free). :-P
Aha, no właśnie - przy okazji większość moich starszych wydań na BandCampie przeszła do serii "za free". Jedynie albumy pozostaną za 5 zł. ;-) W sumie to dlatego, że BandCamp tam coś tam, nie wiem. :-P I tak nikt tam nie zagląda. :-P

Pozdro, trzymajcie się!
Magnetic-Fox.

P.S.: Ale z tego kawałka jestem naprawdę szczerze dumny. :-)
 Zobacz więcej


Magazyn Amiga Friendship w końcu wydany!

Cześć! 🦊 😃

Przybywam z informacją, że pojawił się pierwszy numer magazynu Amiga Friendship - pracy zbiorowej paczki kumpli stworzonej specjalnie dla naszego kolegi SirLEO. :-)

Najserdeczniej zapraszam Was wszystkich do zapoznania się z tematem, zwłaszcza że cel jest naprawdę szczytny, a całość wypada, moim zdaniem, naprawdę obłędnie.
Jestem dumny, że sam mogłem dołożyć cegiełkę do tego projektu i napisać modek do diskmaga. :-)

Wpadajcie obadać: Amiga Friendship

Trzymajcie się!
Magnetic-Fox.
 Zobacz więcej


15 lat moich modułów muzycznych!

Cześć!

Dzisiaj mija piętnaście lat odkąd zajmuję się modułami muzycznymi. Trudno mi uwierzyć, że minęło już tyle czasu od momentu, gdy pierwszy raz spróbowałem swoich sił w tzw. trackerach.
Sporo wydarzyło się przez te wszystkie lata i mam nadzieję, że jeszcze sporo się wydarzy.
Dziś jednak, ze względu na trwające od dłuższego czasu bardzo smutne wydarzenia u naszych Wschodnich Sąsiadów, wyjątkowo nowej wrzutki nie będzie. Nie czas teraz na publikowanie wesołych i skocznych kawałków, podczas gdy tam giną niewinni ludzie za chęć posiadania własnego, niepodległego kraju.

Trzymam kciuki i nie przestaję się modlić. Zwyciężymy!
🇺🇦 Я тримаю пальці схрещеними за вас, і не припиняю молитися. Ми виграємо! 🇺🇦

Magnetic-Fox.
 Zobacz więcej


Nowa playlista: No hay mal que por bien no venga SoundtrackLink do playlisty

Siema! 🦊 😃

Dzisiaj przychodzę z fajnym newsem, ponieważ moje utwory z SoundClouda miały zaszczyt być podkładem muzycznym w świetnym filmie stworzonym przez grupę Tranqui Troncas pt. "No hay mal que por bien no venga" w ramach konkursu, w którym zajął pierwsze miejsce! :)

Postanowiłem zrobić playlistę z moimi utworami, które znalazły się w tym filmie.

Film wyszedł naprawdę świetnie (jak tylko będzie możliwe jego udostępnienie to na pewno podrzucę link, by można było go obejrzeć :) ). Jestem naprawdę dumny, że mogłem wspomóc ten wspaniały projekt swoją muzyką.

Z tego miejsca pragnę najserdeczniej podziękować grupie Tranqui Troncas za zainteresowanie moją muzyką oraz wykorzystanie jej w tak świetnym filmie! Gratuluję Wam pierwszego miejsca! :)

Trzymajcie się - miłego wieczoru!
Magnetic-Fox.
 Zobacz więcej


Nowy singiel: Cosmic AdventureLink do albumu

Cześć. 🦊 😃

Zabawna sprawa, bo od opublikowania ostatniego kawałka mija dokładnie miesiąc. Także czas chyba na coś nowego. ;)
To dość stara kompozycja (z lutego 2015), którą wreszcie postanowiłem zrobić na poważnie. Do tej pory utwór ten istniał w zasadzie wyłącznie jako nagrane na żywo demo, bo wszelkie jego "programowane" wersje nie wychodziły zbyt dobrze. Aż do wczorajszego wieczoru, gdy postanowiłem zrobić to w GarageBandzie. ;)

Zdecydowałem się zbytnio nie przynudzać na Facebooku, bo nikt by tego nie przeczytał, zresztą ile można wciąż pisać o tym samym? ;)
Nie zmienia to jednak faktu, że na mojej stronce już się rozpiszę to będę miał co ściągać modemem. :D
Nie no dobra, żartuję. ;) Napiszę tutaj trochę więcej, bo nikt tu nie wchodzi to można pozostawić strumień nostalgii ze swego wnętrza. :D
Dobra wiem, odjechałem trochę. ;)

Dawno po prostu nie pisałem sobie ot tak czegokolwiek po prostu dla siebie, w dodatku na stronie, którą odwiedzić może dosłownie każdy - zapraszam zresztą! :)
Na temat jednak. Utwór ten powstał, jak wspomniałem, bardzo dawno temu. Tak można przynajmniej powiedzieć o okresie niemal siedmiu lat (no bo ostatecznie do lutego już stosunkowo niedaleko ;)).
Jest to istotna informacja, ponieważ wtedy byłem jeszcze zupełnie inny, a przynajmniej takie odnoszę teraz wrażenie. Rok 2015 wydaje mi się obecnie całkowicie odległym okresem w czasie. Szczerze mówiąc to mam wrażenie, że to było tysiąc lat temu. Do tego luty - na miesiąc przed moją osiemnastką (która była naprawdę beznadziejna, szczerze mówiąc przy okazji, naprawdę).
To były czasy, gdy z radością wykorzystywałem sekwencer Yamaha MDF3, który zresztą do tej pory posiadam. Nie był on bardzo zaawansowany, ponieważ dało się nim zapisywać tylko jeden przebieg i nie dało się dogrywać innych instrumentów. Niemniej była to fajna rzecz, bo wreszcie mogłem zapisywać swoje brzdąkanie jako zestaw instrukcji MIDI na żywo. Dla mnie, siedemnstoletniego gówniarza była to niesamowita technologia.
Najzabawniejsze jest jednak to, że tak naprawdę przez to, że nie mogłem w tamtym czasie użyć tego sekwencera w ogóle tak zapamiętałem ten utwór. :)
Serio. W tamtym czasie nie miałem do tego sekwencera zasilacza, bo nie mogłem nigdzie go znaleźć. Musiałem używać go na bateriach, a te oczywiście w tamtym czasie postanowiły się radośnie rozładować, bo czemu by nie? ;) Zmuszony byłem przytargać laptopa do kuchni (w której wtedy siedziałem z keyboardem Casio CTK-810, jeśli dobrze pamiętam model), podłączyć klawisze do karty dźwiękowej i zarejestrować najnowszy kawałek na żywo.
Ale po kolei. Wierząc datom modyfikacji (zresztą kojarzy mi się, że to było wtedy), był wieczór 10 lutego 2015 roku. Jak zawsze postanowiłem sobie pobrzdąkać. W tamtym czasie najwygodniej było mi po prostu wyjąć keyboard i z nim eksperymentować. Nie był to sprzęt najwyższych lotów, ale grało się na nim całkiem zabawnie. Cały czas go zresztą mam, ale nie pamiętam, żebym go wyjmował po 2016 roku. :D Poszedłem z nim do kuchni, bo tam miałem ciszę i spokój i mogłem w pełni oddać się eksperymentowaniu. Pamiętam, że wtedy byłem bardzo zainspirowany tematyką kosmiczną (w sumie to nie wiem dlaczego ;)), a także soundtrackiem instrumentalnym z filmu Maska, który jest fajnie enigmatyczny i klimatyczny, a także naszymi wspaniałymi producentami muzycznymi lat 80., czyli niestety zmarłym już Sławomirem Wesołowskim oraz Mariuszem Zabrodzkim.

W tym miejscu przyda się mała dygresja. Nie do przecenienia jest jak wiele muzycznie zawdzięczam pracy tych ludzi. Od dziecka muzyka produkowana i tworzona przez nich jest obecna w moim życiu (nawet teraz jak piszę ten tekst słucham sobie płyty Papa Dance Poniżej krytyki z 1986 roku), a później, gdy dowiedziałem się z opowiadań, jak trudnymi czasami były lata 80. w Polsce, zaczęło mnie ogromnie fascynować to, czego oni potrafili dokonać w studiu nagraniowym w tamtych czasach. Całe życie pragnąłem chociaż zbliżyć się do ich poziomu, a zwłaszcza wtedy w 2015 roku (właściwie to potem w 2016 roku chyba nawet jeszcze bardziej). Naprawdę szczerze żałuję, że nie mogłem się nigdy spotkać z panem Sławomirem Wesołowskim. Teraz niestety jest to już niemożliwe. Cały czas bardzo mi szkoda, bo całe życie żyłem takim małym marzeniem, że kiedyś się spotkamy i porozmawiamy o tamtych czasach, ja podziękuję mu za jego ogromny wkład w polską muzykę i tak naprawdę moje dzieciństwo. Niestety pan Sławomir nie mógł tego wiedzieć, ale być może nigdy nie pisałbym takiej muzyki dzisiaj, gdyby nie jego praca w czasach, gdy mnie nie było jeszcze na świecie. W ramach dygresji w dygresji powiem, że jest bardzo wiele osób na tym świecie, z którymi ciężko by mi było się skontaktować, a którym bardzo chciałbym podziękować. Do takich osób mógłbym zaliczyć Fransa Boumę (czyli Otisa z grupy Perseus, który był amigowcem na przełomie lat 80. i 90., na którego modułach muzycznych się wychowałem i bez nich prawdopodobnie nigdy nie pisałbym swoich - serio, warto posłuchać jego modułów i pozajmować się nimi, jeśli ktoś z Was chciałby nauczyć się pisać modki - tam jest wszystko!), Aleksandra Matchugovsky'ego (Manwe z grupy The SandS), Filipa Barsky'ego (także z grupy The SandS, który niestety zaprzestał pisania modułów muzycznych, a naprawdę bardzo szkoda, bo niesamowicie je robił), Michała Przytułę (za przepiękną produkcję muzyki z lat 90. i 2000., głównie Kayah i Reni Jusis; moim ogromnym marzeniem ściętej głowy jest nagrać kiedyś płytę przy jego udziale za konsoletą), o Kayah i Reni Jusis nie wspominając. Mógłbym pewnie jeszcze dużo osób wymienić, ale nie miałoby to sensu - tej strony i tak nikt nie odwiedza, więc ta moja wyliczanka i tak nigdzie by nie dotarła. ;) A szkoda w sumie...

Dobra, wracam z tej strasznie długiej dygresji. Zacząłem brzdąkąć na tym keyboardzie. Tym razem zapragnąłem stworzyć coś niesamowitego (haha). To był taki moment, że bardzo polubiłem akordy majorowe. Zacząłem próbować różnych kombinacji z tymi akordami, aż w końcu trafiłem na tą, która utworzyła Cosmic Adventure. Oczywiście nie wszystko od razu. Miałem pierwsze dwa akordy i przez chwilę nie wiedziałem co z tym zrobić (hehe). Postanowiłem jednak się nie poddawać i grać dalej. Uznałem jednak, że spróbuję grać tylko majorami. W ten sposób tworząc różne kombinacje powstał ten kawałek. ;)
Fajne w tym Casio było to, że on miał w sobie taki mini-sekwencer, który pozwalał na zapisywanie utworów. Co ciekawe, dało się tam zapisywać dwa przebiegi, co postanowiłem wykorzystać. Na jednym przebiegu zapisałem tło, a na drugim pianino. Musiałem to zrobić na żywo, ale to nic - wtedy nawet w miarę mi to wychodziło. ;) Niestety jednak nie miałem jak zapisać tego z tego Casio. Yamaha miała wyładowane baterie. Nie było sposobu. Musiałem przynieść sobie laptopa z pokoju, stertę kabli audio i zarejestrować ten materiał kartą dźwiękową tracąc na zawsze "zaprogramowaną" wersję. W sumie to do dziś mi szkoda wielu utworów, które w podobny sposób powstały i nie miałem ich jak zarejestrować lepiej. Niemniej tamto demo nie było najlepsze. Fajnie się go dzisiaj słucha, bo jest przyjemnie kiczowate, ale nie zmienia to faktu, że lekkie nie wchodzenie w udzerzenia metronomu i delikatne wpadki są tam oczywiście na porządku dziennym.
Niemniej tak zapisana wersja pozostała mi po tamtych czasach i przez to cały czas o niej pamiętałem, podczas gdy większość plików MIDI zapisanych na dyskietkach przez Yamahę popadło w zapomnienie... W sumie to muszę kiedyś sięgnąć po te dyskietki i posłuchać tego wszystkiego. Może w ten sposób powstanie jakiś nowy album? :D

W każdym bądź razie, w tamtych czasach byłem umówiony z dyrektorem mojego liceum (IX LO w Lublinie), że będę mógł przychodzić w piątek po zajęciach do sali nr 12, w której stało pianino. Rozstrojone ono odrobinkę było, ale grało się na nim całkiem dobrze. Z radością zostawałem tam co piątek grając nierzadko do momentu, aż przychodziła pani woźna i mówiła, że już trochę późno. :D No tak było. Po latach mam nadzieję, że nie przeszkadzałem im tam zbyt bardzo. Wtedy mi, jako gówniarzowi, nie przyszło to do głowy. Serio, mam wrażenie, że jednak bardzo zmieniłem się od tamtych czasów. Niemniej, bardzo często grałem tam wtedy ten utwór, ulepszając go odrobinkę. Którymś razem zostałem zasłyszany przez samego dyrektora (ta salka znajdowała się niedaleko od jego pomieszczenia), który zaprosił mnie do udziału w szkolnym apelu. To był chyba mój pierwszy koncert na żywo. ;) Co jest ciekawe, liceum to jest imienia Mikołaja Kopernika. Postanowiłem wtedy, że mój "kosmiczny" numer powinien rozpoczynać ten apel. W zasadzie to pamiętam, że wtedy dostałem pełną dowolność w działaniu i nie jestem pewny, czy na żywo podczas apelu nie wybierałem kawałków, które zagram. :D W każdym bądź razie po zagraniu tego utworu dostałem oklaski, co było bardzo miłe. Chyba musiał się wtedy spodobać ten kawałek, bo przy kilku apelach, na które byłem jeszcze zapraszany proszono mnie o właśnie ten utwór. ;) Co zabawne, nikt nie wiedział jak to się nazywa. I tak w ogóle jest z moją muzyką. W sumie to zawsze daję jakieś takie nieciekawe te tytuły, że nikt ich nie zapamiętuje. Sama muzyka też raczej rzadko kiedy jest zajmująca.
W międzyczasie siedząc w domu przy starym pececie z Windowsem 2000, próbowałem w Schism Trackerze v0.5rc1 napisać jakąś sensowną wersję tego utworu. Powstały w sumie dwie, ale żadna z nich nie jest dzisiaj szczególnie słuchalna - naprawdę kiepsko to wyszło wtedy. Dlatego też teraz mając Maka i GarageBanda postanowiłem spróbować jeszcze ten jeden raz. Tym razem jestem już zadowolony. ;)

Nie pamiętam, czy jeszcze czegoś nie chciałem tu napisać. :P W sumie to i tak jakoś bardzo się rozpisałem. Nie wiem dlaczego tak mnie akurat dzisiaj naszło. Może po prostu potrzebowałem to z siebie wyrzucić albo po prostu komuś opowiedzieć. Przynajmniej mój komputer nigdy nie narzeka na słuchanie tego mojego pieprzenia (pardon za wyrażanie się).
Niemniej wspomnę może jeszcze trochę o tym jak powstała ta wersja tego utworu. Wiecie, że da się to opisać przy użyciu jednego słowa? Przypadkiem. :D
Nie no, naprawdę. Postanowiłem po raz kolejny skorzystać z "katalizatora", odpalić sobie obok parę obrazków i przy tym zacząłem brzdąkać przy GarageBandzie. Przypadkiem za to postawiłem palce na klawiaturze tak, że wyszło z tego Cosmic Adventure. To było wczoraj. Pomyślałem sobie, że właściwie to dlaczego by nie spróbować tego tutaj napisać. W końcu tego jeszcze nie było, a i tak nie mam nic do stracenia - nikt tych moich wytworów nie słucha. Jeśli nie wierzycie to zerknijcie na ilość odsłuchań na SoundCloudzie (tam nie wrzucam już nowych kawałków, ale tam były takie liczniki przy utworach, więc da się zorientować). Cóż, czego nie zrobię moja muzyka wciąż nie jest czymś wielkim - gdyby było inaczej, odsłuchań byłoby więcej. ;) Żałuję, że nie mogę współpracować z jakimś producentem-wizjonerem, który potrafiłby z tych moich crapów zrobić muzykę. Niestety pan Sławomir Wesołowski już nie żyje, zreszą po 1990 roku i tak nie widziałem jego nazwiska przy produkcji nigdzie, a z kolei pan Michał Przytuła zajął się produkowaniem Reni Jusis i też nie sądzę, żeby chciało mu się jeszcze kiedykolwiek użerać z młodzieżą, w dodatku niewykształconą muzycznie. No nic, wybaczcie mi taki mój mały strumień smutku myślowego (jeśli w ogóle ktokolwiek to czyta), ale po prostu czasami zdarza się, że szkoda mi wielu rzeczy. Na przykład cholernie szkoda mi, że nigdy nie trafiłem do szkoły muzycznej. Powiem to kolokwialnie - chciałbym po prostu znać się na rzeczy. I może niekoniecznie na produkcji muzycznej (tego chyba zresztą i tak nie uczą akurat w szkole muzycznej), ale na tych wszystkich akordach, układach harmonijnych, itp., a ponadto posiadać umiejętność gry na pianinie. Bo serio, to że umiem coś tam brzdąknąć, nie znaczy że umiem grać. Ostatnio przez przypadek na AmiParty udowodniłem sobie, że naprawdę kiepski ze mnie instrumentalista. W każdym bądź razie wspomnianych przeze mnie umiejętności trochę zazdroszczę ludziom wykształconym muzycznie. Bardziej jednak podziwiam ich - to są prawdziwi artyści.

Dobra, starczy już może tego gadania, bo nawet mnie nie będzie się chciało tego potem przeczytać. Właściwie jak tak patrzę na kod tej strony to już mi się nie chce. :P Powinienem zrobić zrzut ekranu z edytora i wrzucić go na tą moją stronę do obejrzenia. :P A może to właściwie powinien być filmik jak przesuwam zawartość okna? :P
Dorzucę może coś jeszcze do ciekawostek.

No niemniej...
Zapraszam Was najserdeczniej do posłuchania!
Magnetic-Fox.

Ciekawostka #1: Jak zwykle kawałek ten powstał przez to, że "dobra, chwilkę sobie pobrzdąkam". ;)
Ciekawostka #2: Bardzo często grałem ten utwór na pianinie w moim liceum (IX LO w Lublinie). Tęsknię za tymi czasami...
Ciekawostka #3: A wiecie, że udający gitarę instrument to tak naprawdę znowu odpowiednio przeprodukowany klawinet? :P To moja pradawna technika na udawanie gitary syntetycznymi brzmieniami, choć nie zawsze z niej korzystam.
 Zobacz więcej


Nowy singiel: My External ModemLink do albumu

No cześć. 🦊 😃

No i nadeszła w końcu ta chwila, zapowiedziana przy okazji ostatniego posta - pojawił się nowy singielek ode mnie inspirowany wspaniałym modemem telefonicznym od MariuszK i DJ Mario, za który zresztą składam im jeszcze raz ogromne podziękowania! Gdyby nie ten prezent od nich to ten kawałek prawdopodobnie nigdy by nie powstał. :)

Zapraszam do posłuchania. ;)

Ale jak to? A bardzo prosto. Przez 18 lat, jak używam tej technologii zawsze słyszałem takie same lub podobne dźwięki negocjacji prędkości przy dzwonieniu na 202122 (dawno temu 0,202122). Ten modem pokazał mi to od zupełnie innej strony - wydaje z siebie zupełnie inne dźwięki, czym za pierwszym razem tak bardzo mnie zaskoczył, że aż się zastanawiałem, czy w ogóle "dogada się" z drugą stroną. Niemniej dogadał się i to bardzo dobrze, bo nawet z kompresją danych przez co niektóre strony ładują się na nim znacznie szybciej niż na innych modemach. Szok, bo myślałem że już niczym mnie ta technologia nie zaskoczy - a jednak! :) Powiem szczerze wszystkim zainteresowanym tą technologią retromaniakom - kupujcie modemy od US Robotics, bo są po prostu najlepsze (hehe, nie spodziewałem się, że kiedykolwiek to powiem, ale taka jest prawda) i, co najważniejsze, oni chyba nawet dalej je produkują. :) Ja na pewno od tej pory będę je bardzo polecać. :)

No nic, rozgadałem się strasznie, dlatego już kończę. Podziękujcie koniecznie MariuszK i DJ Mario, bo gdyby nie oni to prawdopodobnie nie powstałby ten kawałek - ja bardzo dziękuję jeszcze raz! :)

Trzymajcie się - miłego wieczoru!
Magnetic-Fox.

Ciekawostka #1: Wiecie, że bas w tym kawałku (udający TB-303 zresztą) powstał przy użyciu odpowiednio przeprodukowanego klawinetu? :D
Ciekawostka #2: Ten modem zainspirował mnie do napisania tego kawałka, ponieważ pod koniec negocjacji prędkości wydaje z siebie charakterystyczny, metaliczny dźwięk, który przypomniał mi klawinet właśnie. ;) Naprawdę dalej jest to niesamowite dla mnie. :) Chyba zaraz zadzwonię na 202122. :D
 Zobacz więcej



Przejdź do archiwum aktualności >>>